Kolej na korowód brzydkich słów | Magdalena Foks

Przedstawienie na podstawie świeżo opublikowanej sztuki Maliny Prześlugi (35 numer „Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży”) powstało w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, w reżyserii Jerzego Moszkowicza, w ramach prowadzonej przez Centrum Sceny Autora. Zagrali w nim aktorzy poznańskiego Teatru Nowego: Anna Mierzwa, Radosław Elis i Michał Kocurek. Dwudziestoletnia działalność Sceny jest naturalnym wynikiem konsekwentnej polityki Centrum, promującego najnowsze wartościowe sztuki teatralne dla dzieci i młodzieży. Popularyzując nowe sztuki, bierze na siebie ryzyko prapremier.

fot. D. Pałęcka
Reżyser pozwolił mówić tekstowi Prześlugi. Przedstawienie zrealizowano w żywym planie; Jerzy Moszkowicz odwołał się do konwencji commedii dell’arte. Mimo korzystania z całej palety inspiracji (przestrzeń, kostium, sposób gry, rozpisana na fagot, trąbkę i akordeon muzyka Mariusza Matuszewskiego) osiągnięto subtelny efekt, daleki od łaciatej arlekinady. Commedia nie przytłoczyła Prześlugi. Ewidentna inspiracja klasycznym nurtem europejskiego teatru chowa się za tekstem i tematem.

Sztuka rozpisana jest na dwa wątki. W pierwszym autorka, wykorzystując swój niewątpliwy lingwistyczny dar i umiejętność budowania gier słownych, koncentruje uwagę młodego widza na kwestiach związanych z językiem właśnie. Pokazuje konsekwencje niestaranności wypowiadanych słów, kiedy jedna zamieniona litera całkowicie przekształca ich sens. Modelem do zobrazowania zjawisk dotyczących mowy jest język dziecięcy. Trudność w wypowiadaniu niektórych głosek oraz sposób rozbierania słów na czynniki pierwsze rzutuje na jakość komunikacji.

Na drewnianym podeście przed oczami widzów słowo, a właściwie słowa, stają się ciałem. Dwoje głównych bohaterów o nieustalonym statusie – zwierząt? przedmiotów? ludzi? – próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie. Kula – wypowiedziana przez dwulatkę na widok gdaczącego ptaka i Toperz, który zamiast trampek mógłby nosić „nisówki”. Zniekształcona nazwa nie pozwala Kuli (bo przecież nie „kurze”) komunikować się z koleżankami w kurniku. Wszystkie próby palą na panewce. W podobnym pacie jest Toperz, któremu do samookreślenia brakuje pierwszej sylaby. W ten sposób, słuchając pomysłowych przekomarzań, dochodzimy do zdefiniowania drugiego wątku tekstu Maliny Prześlugi, którym jest droga poszukiwania tożsamości prowadząca do uniezależnienia się od wdrukowanych wyobrażeń na własny temat.

A jest to prawdziwa wędrówka, podczas której bohaterowie spotykają trzech niezwykłych osobników, specjalistów od mówienia. Struktura tekstu, z której łatwo wyłuskać trzy główne sceny oplecione dialogiem doznających przemiany Kuli i Toperza, zgrabnie wpisuje się w konwencję. Dwa jedyne elementy scenografii to wspomniany już drewniany podest oraz znajdujący się w tle stelaż z rozpiętą na nim jasną kurtynką wymalowaną w kolorowe litery. Na podeście rozgrywają się kolejne jasno wyodrębnione sceny, z których każda, będąc elementem przedstawienia, stanowi jednocześnie małą całość. Zarówno subtelnie wystylizowana na Kolombinę Kula, jak i chudy Toperz w skórzanym płaszczu podają słowne przekomarzania w formie gagów – modulują głosy, zmieniają tempo, dodają do nich gest i ruch. Kula jest żywiołowa i rozbiegana, Toperz refleksyjny i w zabawny sposób flegmatyczny.

Jednak gwiazdą przedstawienia jest Michał Kocurek występujący w trzech rolach: Języka Polskiego, Brzydkiego Słowa i Logopeda (tak, tak, nie „logopedy”– przecież ten Logoped to facet). Obsadzenie w ten sposób jednego aktora było reżyserskim strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabiegowi przedstawienie zyskuje bardziej uniwersalny charakter, staje się klarowne – skupienie publiczności nie ulega rozproszeniu podczas pojawiania się kolejnych aktorów. Metamorfozy Kocurka przyciągają uwagę. Każda z postaci zarysowana jest grubą kreską, podkreślona wyrazistym kostiumem. To znów teatr gagu, ruchu, pracy głosem – dobrze poprowadzony, z werwą wykonany. Chory i niedoceniany Język Polski nosi okulary z doczepionym wielkim nosem. Niestety zakurzony intelektualista nie znajduje zainteresowania dla problemu bohaterów. Szemrane Brzydkie Słowo kryje twarz za białą półmaską. Samo nie jest ze sobą pogodzone, bo będąc jednocześnie obecne w wielu miejscach, nigdzie nie spotyka się z szacunkiem. Dla Logopeda słowa to tylko sprawność mięśni aparatu mowy i kunszt ich poprawnego wypowiadania. Jednak to właśnie on, próbując pozbyć się natrętów, przypadkiem pomaga wędrowcom odnaleźć prawdziwe „ja” – zamiast być niepełną kurą i nietoperzem, stać się kompletnymi Piłką i Futrzakiem.

Przedstawienie jest jednocześnie spójne i nieprzegadane. Analizując wersję opublikowaną w „Nowych Sztukach...”, nie dopatrzyłam się skreśleń, zmian kolejności. Świadczy to doskonale o warsztacie i teatralnym słuchu autorki. Tworzenie materiału gotowego do przełożenia na język teatru to duża umiejętność.

Jedyną wątpliwość budzi rozdźwięk między bardzo prostym szkieletem fabularnym sztuki a dość wymagającą stroną językową i poziomem refleksji na temat języka. Fabuła wydaje się być czytelna nawet dla kilkuletnich dzieci i dla nich przeznaczona. Oto dwoje smutnych i zrozpaczonych bohaterów podejmuje udaną próbę znalezienia swego miejsca w świecie. Konstatacja, że będąc sobą, jestem równie dobry jak inni, pojawia się w wielu opowieściach przeznaczonych dla dzieci. Jednak dość wysoki poziom komplikacji języka, nawet jeśli nie używa się bardzo trudnych słów, zmienia grupę wiekową odbiorców.

Zharmonizowanie tych dwóch obszarów to zadanie dla twórców teatru. Myślę, że tekst zostanie zauważony i niebawem możemy spodziewać się kolejnych realizacji. Sztuka nie jest bardzo wymagająca pod względem inscenizacyjnym. Jej zwięzła struktura nie idzie w parze z ubóstwem treści: daje pole do akcentowania wybranych wątków – egzystencjalnych lub lingwistycznych. Po serii personifikowanych Kapci, Poduszek i Oczek w Rajstopie, przyszła kolej na korowód Brzydkich Słów.


Chodź na słówko, Malina Prześluga. Reżyseria Jerzy Moszkowicz, scenografia Jacek Zagajewski, muzyka Mariusz Matuszewski, ruch sceniczny Juliusz Stańda. Centrum Sztuki Dziecka, Poznań. Premiera luty 2013. Prezentacja na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży „Korczak”, Warszawa, październik 2013.

Nowszy post Starszy post Strona główna