Artykuły

Wszystko zaczęło się 60 lat temu. 24 lipca 1961 roku w Łodzi, w Teatrze Arlekin, odbył się Zjazd Założycielski POLUNIMA. Ponad pół wieku temu 33 przedstawicieli środowiska lalkarskiego powołało do życia organizację, która będąc częścią światowej UNIMA, za główne zadanie postawiła sobie popularyzację i rozpowszechnianie dorobku teoretycznego lalkarzy całego świata oraz tworzenie atmosfery umożliwiającej współpracę zawodowców i amatorów w Polsce. Nie byłoby to możliwe bez osobowości takich, jak m.in. Jan Izydor Sztaudynger, Henryk Ryl, Henryk Jurkowski, Krystyna Mazur, Krzysztof Niesiołowski czy Stanisław Ochmański. W tamtym czasie wszystko wyglądało inaczej. Nie było wydawnictw popularyzujących teatr lalek, nie było szkół teatralnych zajmujących się naszą profesją, nie było dramaturgii, recenzentów... Była za to grupa idealistów, która chciała poświęcić swoje życie budowaniu lepszej przyszłości dla tej niszowej, ale pięknej i wyjątkowej sztuki.


Kadr z filmu POLUNIMA


Dusza z ciała wyleciała. I tyle. I tyle tylko ze znanego (może niewielu) przekazu. Dalej jest już o rzewnym płaczu, a ja chcę mówić o duszy wylatującej z radości. Jeszcze doczesnej. Bo zobaczyłem ją – tę duszę i tę radość – jako jedno i to samo. Albo – jedną i tę samą. Przekonany, że i dusza, i radość nie są zaledwie tylko moje.


Ja, Bałwan | Teatr Animacji, Poznań | fot. J. Wittchen

Aldona Szczygieł-Kaszuba: Od Twojego scenograficznego debiutu w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie minęło 14 lat. Czy postrzegasz swoją pracę w teatrze jako drogę?

Marika Wojciechowska: Sadzę, że metafora drogi jest trafna. Kiedy zaczynałam pracę w teatrze, perspektywa krajobrazu teatralnego była zupełnie inna. Wszystko było niewyraźne, bo nowe i nieznane. Nadal nie wiem, dokąd prowadzi, ale póki ta podróż trwa i zaskakuje spotkaniami, pozwalam sobie iść naprzód. Na początku wystarczało mi, że robię fajne rzeczy, że mogę pobawić się formą, stworzyć coś surrealnego. Coś naszkicuję, a potem ludzie to wykonają i finalnie zaistnieje to w przestrzeni sceny. Ale dość szybko uświadomiłam sobie, że jestem bardziej kreatywna i mam większą satysfakcję, jeżeli opowiadam jakąś historię, która jest dla mnie ważna, a w tekście i pod nim mogę szukać głębszego przesłania. Robiłam wtedy głównie przedstawienia dla dzieci. Zanim trafiłam na reżyserów, którzy podobnie do mnie myślą i mają podobną wrażliwość, konfrontowałam się z różnymi estetykami i koncepcjami.


Marika Wojciechowska | fot. Archiwum


Jak rzeźbą przebić niebo? (...) Może się to komuś uda, jeżeli obłaskawi i spoufali się z żywiołem ognia, wody, ziemi i powietrza. Jeżeli mimo mentalności człowieka XX wieku – spojrzy w lustro i stać go będzie na dziecięce zdumienie na widok tak magicznego przedmiotu, i jeżeli zrozumie, że fantazja to uskrzydlona mądrość [1].


Płonące ptaki | Ze zbiorów slajdów | W. Hasior, Muzeum Tatrzańskie Zakopane


Teatr sztuki Władysława Hasiora należy z pewnością do najbardziej żywych i fascynujących swoim oryginalnym wyrazem teatrów w kraju. Teatr? Właśnie tak. W jego twórczości elementy dramaturgiczne, teatralne zawsze odgrywały rolę znaczącą [1].


Władysław Hasior swoją przygodę ze sztuką rozpoczął w 1947 roku w Zakopanem. Wspominał, że kiedy wybierał się do szkoły, ani on, ani jego opiekunowie do końca nie wiedzieli, jakiego rodzaju to jest szkoła. Doświadczenia, jakie z niej wyniósł, miały znaczenie dla całej jego twórczości. Kontakt z Antonim Kenarem, wybitnym pedagogiem i artystą, nauczył go samodzielności myślenia i wrażliwości na materiał, jakim może posługiwać się rzeźbiarz. Młody twórca kontynuował edukację w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, m.in. w pracowniach Mariana Wnuka i Oskara Hansena.



W. Hasior - Święto Kwitnącej Jabloni | fot. W. Werner | arch. Muzeum Tatrzańskie Zakopane


Kundacja Analog powstała w 2019 roku. Założyli ją aktorzy związani z warszawskim Teatrem Baj: Malwina Czekaj, Izabela Zachowicz i Marek Zimakiewicz przy okazji wspólnej pracy nad przedstawieniem Minutka, a wkrótce dołączyli do nich Elżbieta Chowaniec i Miłosz Konieczny. Do tej pory grupa zrealizowała dwa spektakle: Instrukcja obsługi i Ludzie Psy oraz projekt Paralele. Ten ostatni został przygotowany w ramach programu Kultura w sieci i wpisuje się w szereg inicjatyw służących rozwojowi teatru formy, których coraz więcej pojawia się w ostatnich latach. 

Marek Zimakiewicz, Wizjer | Peephole | fot. Fundacja Analog