Artykuły

Aldona Szczygieł-Kaszuba: Od Twojego scenograficznego debiutu w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie minęło 14 lat. Czy postrzegasz swoją pracę w teatrze jako drogę?

Marika Wojciechowska: Sadzę, że metafora drogi jest trafna. Kiedy zaczynałam pracę w teatrze, perspektywa krajobrazu teatralnego była zupełnie inna. Wszystko było niewyraźne, bo nowe i nieznane. Nadal nie wiem, dokąd prowadzi, ale póki ta podróż trwa i zaskakuje spotkaniami, pozwalam sobie iść naprzód. Na początku wystarczało mi, że robię fajne rzeczy, że mogę pobawić się formą, stworzyć coś surrealnego. Coś naszkicuję, a potem ludzie to wykonają i finalnie zaistnieje to w przestrzeni sceny. Ale dość szybko uświadomiłam sobie, że jestem bardziej kreatywna i mam większą satysfakcję, jeżeli opowiadam jakąś historię, która jest dla mnie ważna, a w tekście i pod nim mogę szukać głębszego przesłania. Robiłam wtedy głównie przedstawienia dla dzieci. Zanim trafiłam na reżyserów, którzy podobnie do mnie myślą i mają podobną wrażliwość, konfrontowałam się z różnymi estetykami i koncepcjami.


Marika Wojciechowska | fot. Archiwum


Jak rzeźbą przebić niebo? (...) Może się to komuś uda, jeżeli obłaskawi i spoufali się z żywiołem ognia, wody, ziemi i powietrza. Jeżeli mimo mentalności człowieka XX wieku – spojrzy w lustro i stać go będzie na dziecięce zdumienie na widok tak magicznego przedmiotu, i jeżeli zrozumie, że fantazja to uskrzydlona mądrość [1].


Płonące ptaki | Ze zbiorów slajdów | W. Hasior, Muzeum Tatrzańskie Zakopane


Teatr sztuki Władysława Hasiora należy z pewnością do najbardziej żywych i fascynujących swoim oryginalnym wyrazem teatrów w kraju. Teatr? Właśnie tak. W jego twórczości elementy dramaturgiczne, teatralne zawsze odgrywały rolę znaczącą [1].


Władysław Hasior swoją przygodę ze sztuką rozpoczął w 1947 roku w Zakopanem. Wspominał, że kiedy wybierał się do szkoły, ani on, ani jego opiekunowie do końca nie wiedzieli, jakiego rodzaju to jest szkoła. Doświadczenia, jakie z niej wyniósł, miały znaczenie dla całej jego twórczości. Kontakt z Antonim Kenarem, wybitnym pedagogiem i artystą, nauczył go samodzielności myślenia i wrażliwości na materiał, jakim może posługiwać się rzeźbiarz. Młody twórca kontynuował edukację w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, m.in. w pracowniach Mariana Wnuka i Oskara Hansena.



W. Hasior - Święto Kwitnącej Jabloni | fot. W. Werner | arch. Muzeum Tatrzańskie Zakopane


Kundacja Analog powstała w 2019 roku. Założyli ją aktorzy związani z warszawskim Teatrem Baj: Malwina Czekaj, Izabela Zachowicz i Marek Zimakiewicz przy okazji wspólnej pracy nad przedstawieniem Minutka, a wkrótce dołączyli do nich Elżbieta Chowaniec i Miłosz Konieczny. Do tej pory grupa zrealizowała dwa spektakle: Instrukcja obsługi i Ludzie Psy oraz projekt Paralele. Ten ostatni został przygotowany w ramach programu Kultura w sieci i wpisuje się w szereg inicjatyw służących rozwojowi teatru formy, których coraz więcej pojawia się w ostatnich latach. 

Marek Zimakiewicz, Wizjer | Peephole | fot. Fundacja Analog

Kilka razy zaczynałam ten tekst, kilka słów wspomnień o jego teatrze, o sposobie pracy, pojmowaniu teatru i przenoszeniu myśli na scenę. Kilka razy zaczynałam i wyrzucałam do kosza, bo słowa wydawały się zbyt banalne, nieważne, nic niewnoszące. Jak się bowiem zmierzyć z takim autorytetem, człowiekiem, który tak mocno odcisnął piętno na teatrze lalek, teatrze animacji i na moim widzeniu teatru. 

fot. Archiwum

W ciągu ostatnich dekad droga wielu lalkarzy do uprawiania zawodu prowadzi przez studia lalkarskie, ale to wciąż tylko jedna z możliwości. W Europie Centralnej w zasadzie podstawowa, odkąd 70 lat temu – w odpowiedzi na coraz gęstszą sieć zawodowych stałych teatrów – zaczęło się rozwijać szkolnictwo teatralne w tej dyscyplinie i wyraźnie sprofilowane specjalności: aktorska, reżysersko-dramaturgiczna, scenograficzna, technologiczna. Na świecie ciągle jeszcze wielu artystów odkrywa lalki inaczej. Dochodzą do nich, praktykując inne dyscypliny artystyczne, uczestnicząc w rozmaitych warsztatach, spotkaniach z lalkarskimi mistrzami, powoli budując własny świat, uwzględniający różne aspekty funkcjonowania tej sztuki i któregoś dnia decydują, że sztuka lalkarska najbardziej odpowiada ich oczekiwaniom. Bycie lalkarzem – to wybór, nie przypadek. 

Bękart! | Bastard! | Duda Paiva Company, 2011 | fot. J. Ivanc, arch. Duda Paiva