U źródła | Z Łukaszem Dudą rozmawia Lucyna Kozień

Lucyna Kozień: Gratuluję Panu i Teatrowi Odnalezionemu znakomitych nagród za przedstawienie Debil/i_stu_las prezentowane na tegorocznym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Tukan Off Publiczności i Tukan Off – z pięknym uzasadnieniem jury, podkreślającym m.in. odwagę, ostry i krytyczny komentarz do rzeczywistości oraz „spójność performatywnych, formalnych i wizualnych elementów spektaklu” – to niewątpliwe ważne nagrody*. Ale i – przede wszystkim – reakcja publiczności na przedstawienie, zarówno to we Wrocławiu, jak i to pokazywane w czasie festiwalu PESTKA w Jeleniej Górze, jest niezwykle gorąca, szczera, entuzjastyczna... Owacyjna. Co Pan, reżyser spektaklu, dostrzegł w dramacie Maliny Prześlugi, co Pana zainspirowało i na co chciał Pan zwrócić naszą uwagę?


Łukasz Duda | fot. Tomasz Raczyński


Łukasz Duda: Przewrotność tego tekstu, inność, ostrość spojrzenia. Malina Prześluga dała nam możliwość bardzo konkretnego i mocnego mówienia o tym, jak wygląda niepełnosprawność. Bez czułostkowości, poczucia krzywdy, ubolewania nad złym losem. Bez publicystyki. Tu nie ma słabych i uciemiężonych. O tym, co czują niepełnosprawni, jak się postrzegają w naszym świecie – mówią ze sceny oni sami. W swoim imieniu. „Nie jesteście tacy sami jak ja” – to jedna z ważniejszych kwestii bohatera przedstawienia. Ten tekst dał jednocześnie zespołowi szansę na własną interpretację, możliwość realizacji scenicznej poprzez swoje doświadczenie i przemyślenia. I to jest siłą przedstawienia. Zawsze swój teatr postrzegałem jako autorski, ale jego podstawą jest ścisła współpraca między mną a zespołem. Zależy mi na tym, by to aktor proponował, żeby to, co pada ze sceny, było wiarygodne, szczere, wypływało z aktorskiej interpretacji. Wydaje mi się, że w Debilu spotkała się z jednej strony prawda, którą przedstawia autorka dramatu, a z drugiej szczerość i wiarygodność aktorów. Tych zawodowych i tych z niepełnosprawnością intelektualną,którzy stworzyli – wraz z muzykami – jeden organizm, świetnie się na scenie uzupełniając. 

L.K.: Wielopoziomowość opowieści o wykluczeniu, buncie wobec ignorowania potrzeb niepełnosprawnych, narodzinach agresji i zła tkwi oczywiście w samym dramacie Prześlugi. Ale sposób realizacji, pomysł na konwencję, środki teatralne i oddanie głosu samym niepełnosprawnym: uczynienie ich postaciami dramatu wypowiadającymi się wprost do nas ze sceny, są kluczowe dla tego spektaklu. I w rezultacie tak silnie działa na widzów. Na nasze emocje, a potem rewizję tkwiących w nas schematów i spojrzenia na niepełnosprawność. W myśleniu o przedstawieniu forma była dla Pana istotna? 

Ł.D.: Niezwykle ważna. Myślenie o wszystkich swoich przedstawieniach rozpoczynałem od formy plastycznej. To ona mieści w sobie pewną ideę, wokół której się skupiamy i zaczynamy tworzyć; która jest punktem odniesienia dla naszych działań. Buduje przestrzeń, w jakiej chcemy się obracać i jaką chcemy konstruować w rozwoju scenicznych działań. Staram się, by zespół aktorski i muzycy od początku byli wpisani w tworzoną przestrzeń sceniczną, by byli jej nieodłącznym elementem. Scenografia nie jest dla mnie jedynie zbiorem przedmiotów czy obiektów ustawionych na scenie, ale staje się dodatkowym i ważnym elementem spektaklu, który zaczyna ożywać wraz z aktorami. I to aktorzy sprawiają, że miejsce gry zmienia swój charakter. Staje się nowym, kolejnym obszarem do interpretacji dzieła scenicznego. Kolejnym bohaterem przedstawienia. 

L.K.: Wizja plastyczna, konwencja teatralna, forma są kluczem do odczytania idei przedstawienia. Jednocześnie podkreśla Pan moc sprawczą i kreacyjną aktorów. Siebie sytuuje nieco z boku, ale to przecież nie może być cała prawda, zwłaszcza w teatrze autorskim, jakim jest Teatr Odnaleziony. Mierzącym się z istotnymi problemami współczesności, interpretującym dramaty Iwana Wyrypajewa, Elfriede Jelinek, Georga Büchnera, Michała Walczaka, Artura Pałygi, Lidii Amejko... To reżyser najpierw musi wiedzieć, jakie pytania stawiać bądź jak na nie próbować odpowiedzieć... 

Ł.D.: Oczywiście, że tak jest. Ale spotykam się z zespołem, by rozmawiać; prowadzić dialog. Przedstawiam swoją koncepcję, ale i wątpliwości, obawy dotyczące rozwiązań dramaturgicznych czy inscenizacyjnych założeń. Dyskutujemy i wynika z tego wiele ważnych rzeczy. Tak było także przy Debilu. Już przy pierwszym spotkaniu z Jakubem Mieszałą, Klaudią Kręcisz i kompozytorem Piotrem Warszewskim powiedziałem, że głównego bohatera nie może zagrać aktor zawodowy, bo o inną perspektywę chodzi. Rozpoczęliśmy analizować dramat i z burzy mózgów wyszło, że ważnym punktem odniesienia jest bajka, historia o Stumilowym Lesie i jego bohaterach. I stopniowo Disney stał się dla nas trochę motywem przewodnim, stąd popkulturowy charakter spektaklu. Wszystko, co Malina napisała w Debilu, dzieje się w głowie bohatera, w myślach Kuby. Więc stworzyliśmy myśli. Interpretacje aktorskie, które świetnie przełożyły się na myśli głównego bohatera, zmaterializowały się i stały się słowem, a to pozwoliło na wiarygodne oddanie sprawie. Przez 20 lat tworzenia rozwijałem się w różnych dziedzinach, dojrzewałem do pewnych rozwiązań i, co ważne, do partnerskiego układu z zespołem aktorskim. Wiem, że wiele mogę czerpać z umiejętności i kreatywności zespołu i że taka współpraca daje świetne rezultaty. 

L.K.: A o czym chce Pan rozmawiać z publicznością? Jak docierać do widza? 

Ł.D.: To złożona droga. Po pierwsze, w moim przekonaniu, teatr musi działać w odniesieniu do miejsca, w jakim się znajduje. Tak więc teatr, który tworzę od 16 lat w Jeleniej Górze, stara się odpowiadać na problemy dotyczące osób tu mieszkających. Z jednej strony tematy uniwersalne, ale też i aktualne, dotykające miejscowej publiczności. Jelenia Góra jest małym miastem, ale z wielkimi tradycjami teatralnymi, widownią oczekującą na kolejne premiery. I chociaż spektakle tutaj dość szybko się wygrywają, a na nowe widzowie muszą poczekać, zawsze mamy wierną publiczność. I pełne sale, zarówno na przedstawieniach Teatru Odnalezionego, jak i na prezentacjach festiwalu PESTKA. Zbudowaliśmy sobie tę publiczność wieloma małymi krokami i konsekwentnymi działaniami, mającymi na celu animację środowiska lokalnego. To przede wszystkim podróże w głąb miasta, „SKOK W BLOK” – całodniowe pobyty na osiedlach mieszkaniowych ze specjalnym programem cyrkowo- animacyjnym dla dzieci, łączącym zabawę z edukacją. Tak nawiązują się więzi, trwałe relacje, tak budujemy swoją publiczność. Otwieramy drzwi do teatru. Ważne są także warsztaty teatralne dla dzieci i młodzieży, wspólnie realizowane spektakle, różne projekty z obszaru teatru i kultury, praca z osobami z niepełnosprawnościami. 

L.K.: Kiedy włączył ich Pan do swojej działalności animacyjno-teatralnej? 

Ł.D.: Na stałe od czterech lat. Prowadzę z nimi szereg projektów i warsztatów, razem realizujemy spektakle teatralne, a także projekty międzynarodowe, w których występują obok zawodowych aktorów, muzyków czy tancerzy. W ciągu tych lat przekonałem się, że niezależnie od tego, czy pracuję z osobami z autyzmem, z zespołem Downa czy z dziećmi lub młodzieżą z niepełnosprawnościami intelektualno-fizycznymi, czy działamy w Polsce, Czechach czy Niemczech, wszędzie odnajdujemy porozumienie i odkrywamy nawzajem swoją wrażliwość. O ile tylko jesteśmy ze sobą szczerzy, darzymy się uwagą i szacunkiem. Dzieli nas co najwyżej bariera językowa, łatwa przecież do pokonania. Łączy znacznie więcej. To sprawia, że możemy iść razem, czerpać z siebie nawzajem. 

L.K.: W definicję teatrów nieinstytucjonalnych, offowych, niejako z założenia wpisana jest niezależność.Jak Pan rozumie wolność tworzenia, abstrahując od otwartych formalnie ram działalności? 

Ł.D.: To przede wszystkim brak ograniczeń w doborze repertuaru i tematów wybieranych do realizowanych przedstawień. Ale też zaufanie, jakim darzą nas dyrektor Jeleniogórskiego Centrum Kultury i miasto Jelenia Góra. Cieszymy się, że mamy możliwość wyrażania siebie poprzez twórczość, że możemy się spełniać jako artyści. Mam świadomość, że czasem wbijamy szpilki, poruszamy bolesne lub niepopularne tematy, widzimy rozemocjonowaną publiczność wychodzącą z teatralnej sali, ale chcemy mówić o ważnych, dotykających widzów sprawach. Publiczność jest dla mnie bardzo ważna, cenię ją i uważnie słucham jej opinii, ale nie możemy być zakładnikami upodobań widzów. To my, artyści, kreujemy ich gust. Nie możemy tworzyć nijakich spektakli, obojętnie przyjmowanych przez odbiorców. Emocje są najważniejsze. I indywidualny podpis reżysera na teatralnym dziele. Rozpoznawalny przez publiczność. 

L.K.: Jaki teatr jest – może być – atrakcyjny dla młodych widzów? 

Ł.D.: Taki, który będzie nadążał za ich potrzebami i rozwojem. Który wzbudzi ich zachwyt. Świat się zmienia, wręcz galopuje. Musimy bacznie obserwować, co interesuje młodzież, co ją bezpośrednio dotyka, jak postrzega świat. I używać takiego języka i takich narzędzi oraz mediów, z których dziś korzysta, jest z nimi na bieżąco. Nie uciekniemy od tego. Młodzi widzowie muszą się utożsamiać z tym, co dzieje się na scenie. Aby powiedzieć: „to ja mógłbym/ mogłabym być Malalą” [bohaterka przedstawienia Malala. Dziewczyna z kulą w głowie Teatru Odnalezionego – przyp. red.]. A my musimy dotrzeć do widza, zdobywać go ciągle na nowo i sprawiać, by do nas wracał. 

L.K.: Taką integrującą i budującą wspólnotowość formą działania jest Festiwal Teatrów i Kultury Awangardowej PESTKA. Gromadzi szerokie grono odbiorców, ciekawych sztuk teatralnych, koncertów, wystaw i spotkań dyskusyjnych. To prawdziwe święto teatru, co roku prezentujące najbardziej inspirujące i warte uwagi wydarzenia z nurtu kultury niezależnej. 

Ł.D.: Potrzebujemy wspólnoty, chcemy być razem. Uwielbiam klimat naszego festiwalu, na którym spotykają się ludzie sztuki – artyści i publiczność. Widzę, jakie to ważne i piękne być razem, obdarzać się energią, emocjami, dzielić wrażeniami. Słyszeć, jakpubliczność – ale i goście, dziennikarze, krytycy teatralni – mówią: nasz festiwal, na naszym festiwalu... 

L.K.: Zauważyłam, że wielkim zainteresowaniem cieszą się spotkania publiczności z artystami. Zaskakuje mnie nawet ta, dziś raczej rzadka, potrzeba krytycznej refleksji. Widzi Pan w tym szczególną wartość? 

Ł.D.: Zależało mi na organizowaniu paneli dyskusyjnych, na tym, by po przedstawieniach mogli się spotkać artyści z widzami, bez podziału i teatralnej hierarchii. By mogli rozmawiać, wymieniać się spostrzeżeniami, dyskutować, spierać. Czasem batalie o sztukę są tak zaciekłe, że trzeba je przecinać. Widzimy, jak publiczność odbiera spektakle, co ją porusza, oburza, wzrusza. Artyści mogą się konfrontować z widzem; nie tylko poprzez sceniczne działanie, ale w bezpośrednim kontakcie: muszą usiąść naprzeciw i odpowiadać na czasem naprawdę trudne pytania. Przyjmować krytykę, ale i słowa uznania, wzruszenia, podziękowania za teatralne przeżycie. 

L.K.: Na waszym festiwalu od zawsze, i trzeba przyznać, że z wielkim powodzeniem, gościły teatry z obszaru sztuki lalkarskiej. To dość nietypowe. Skąd u Pana to zainteresowanie formami lalkowymi? 

Ł.D.: Przyznaję, że zawsze dziwił i złościł mnie ten sztuczny, moim zadaniem, podział na teatr dramatyczny, muzyczny, lalkowy, teatr tańca etc. Aktorzy lalkarze są uniwersalni, wszechstronni, świadomi ciała, obiektu i przestrzeni, otwarci na różne działania. Fantastycznie czują i czerpią energię z formy. Tworzą niezwykle interesujące i intrygujące dzieła. Tak więc chcę odczarować teatr lalek. Pokazać, że może być znakomitą propozycją repertuarową, niekoniecznie dla dzieci. I ciągle ma coś do zaproponowania publiczności, i umie rozmawiać o sprawach istotnych. 

L.K.: W tym roku znów tryumfy święcili lalkarze: Kryształową Pestkę zdobyli artyści z Białegostoku – Grupa Wolność za przedstawienie Syn. W ubiegłym roku nagrodzono nią Natalię Sakowicz za Romans, wcześniej nagrody zdobywali także studenci lalkarstwa oraz zagraniczne grupy lalkarskie. Jak Pan wyszukuje tych znakomitych artystów? 

Ł.D.: Teraz, kiedy festiwal stał się znany w środowisku, teatry same się często zgłaszają. Ale rzeczywiście, jak już mówiłem, cenię lalkarzy i ich kunszt. A teatry lalkowe ciągle traktowane są po macoszemu. Nie sposób jednak nie zauważyć, że ich spektakle wymagają silnej współpracy między różnymi członkami zespołu. To forma sztuki, która uczy teamworku i komunikacji. Dla wielu odbiorców lalkarstwo jest nieco alternatywną formą teatru, co przyciąga osoby poszukujące nowych i nietypowych wyrażeń artystycznych. To, co wyróżnia te teatry, to ich zdolność do łączenia treści z formą w niezwykle spójny sposób. Historia opowiedziana przez lalki, przedmioty, obrazy czy cienie jest doskonale dopasowana do wykorzystywanych technik i narzędzi scenicznych. To pozwala widzom głębiej wnikać w treść i emocje przedstawienia. Przedstawienia te często wyróżniają się na festiwalach ze względu na swoją niekonwencjonalność, przyciągają uwagę widzów i jurorów. Tak było i w tym roku, w przypadku przedstawienia Syn Grupy Wolność. To piękny spektakl na podstawie zapomnianych opowiadań będących częścią kultury lokalnej, które powinny mieć własne miejsce w kulturze i powinny być upowszechniane. 

XIV edycja festiwalu PESTKA była dla nas niezwykle ważnym wydarzeniem. To nie tylko okazja do refleksji nad dotychczasową działalnością, ale także dowód na to, jak ogromne znaczenie ma festiwal dla naszej wiernie od lat obserwującej i wspierającej publiczności. To był czas pełen emocji, inspiracji i spotkań. W trakcie tegorocznego festiwalu zrozumieliśmy, że to nie tylko zwykłe spotkanie artystów i widzów, ale też miejsce, w którym rodzą się prawdziwe emocje, gdzie historia staje się żywa, a wyobraźnia bierze górę. To wspólna celebracja teatru w jego najbardziej intrygujących formach. Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami podczas tej wyjątkowej edycji.

L.K.: Kolejnym festiwalom PESTKA towarzyszą idiomy: na przykład w 2021 roku „Razem! Dokąd?”, w ubiegłym „Bez Przyszłości? Koniec!”, w tym „U Źródła!”. Idiomy są potrzebne? 

Ł.D.: Porządkują myślenie o festiwalu, o jego programie. Ponadto każdy idiom jest dla mnie związany z sezonem. Określa, w którą stronę będziemy teraz zmierzać w Teatrze Odnalezionym. Jest więc ścisły związek między Festiwalem PESTKA a działalnością artystyczną Teatru. Kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad spektaklem Debil, wiedziałem, że hasłem będzie „U Źródła!”. Tekst dramatu Prześlugi w sposób oczywisty określił, że jesteśmy właśnie „u źródła”, że to jest źródło, które da nam energię do dalszej pracy... A ponadto, już z zupełnie innej strony: hasło pozwala nam z Magdą Rzeszutek tworzyć layout festiwalu i oprawę plastyczno-promocyjną całego sezonu teatralnego. 

L.K.: Jaki będzie tegoroczny sezon Teatru Odnalezionego i kolejna edycja festiwalu? 

Ł.D.: W tegorocznym sezonie skupiamy się na prezentacji naszych najnowszych spektakli, w tym oczywiście wyjątkowego Debil/i_stu_las. Chcemy, aby publiczność mogła doświadczyć emocji, które z nich płyną; które są owocem wielkiej pracy i pasji naszego zespołu. Co do przyszłości festiwalu PESTKA, trudno dzisiaj jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W dużej mierze wszystko jest uzależnione od wyników najbliższych projektów oraz możliwości finansowania. Jednak jedno jest pewne – Teatr Odnaleziony i festiwal PESTKA nie zamierzają się zatrzymywać. Chcemy nadal być przy naszej publiczności, kontynuować realizację sztandarowych projektów i rozwijać się jako instytucja kulturalna. Chcemy ponownie zaskakiwać Was, naszych widzów, tworząc wyjątkowe i niezapomniane doświadczenia artystyczne. Mimo niepewności, która towarzyszy organizacji wydarzeń kulturalnych, jesteśmy pełni optymizmu i gotowi do podjęcia wyzwań. Dziękujemy za Wasze wsparcie i za to, że jesteście częścią naszej teatralnej historii. Razem z Wami mamy nadzieję kontynuować tę niesamowitą podróż przez świat sztuki. 


Łukasz Duda (ur. 1983), animator kultury, reżyser i kulturoznawca, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. W 2005 roku założył własny Teatr Odnaleziony, który po okresie tworzenia w Oleśnicy, od 2007 roku działa przy Jeleniogórskim Centrum Kultury w Jeleniej Górze. W Teatrze Odnalezionym w Jeleniej Górze wyreżyserował 12 spektakli teatralnych, wśród których znalazły się takie, jak Extra Polish na podstawie Amatorek Elfriede Jelinek (2008), Woyzeck Georga Büchnera (2008), Szaleństwo we dwoje Eugène’a Ionesco (2009), Prêt-à-porter – zapach kobiety na podstawie tekstów Elfriede Jelinek (2011), Żyd Artura Pałygi (2011), Żywoty świętych osiedlowych Lidii Amejko (2014), Piaskownica – Free Style Michała Walczaka (2015), Tlen Iwana Wyrypajewa (2018), Malala. Dziewczyna z kulą w głowie Elżbiety Chowaniec (2020) oraz Debil/i_stu_las Maliny Prześlugi (2023). Od roku 2007 pracuje z młodzieżowym zespołem w ramach edukacji teatralnej STA_ART workshop JCK i wyreżyserował 13 spektakli. Był również związany z różnymi teatrami i projektami kulturalnymi, m.in. ze Sceną witkacego.wro pod dyrekcją Sebastiana Majewskiego oraz z Teatrem Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu przy czterech edycjach teatralnej de[konstrukcji]. Współpracował także z Teatrem Heleny Modrzejewskiej w Legnicy przy „Dolnośląskich warsztatach teatralnych”. Prowadził liczne warsztaty teatralne, również za granicą. Z Teatrem Odnalezionym zrealizował wiele projektów animacyjno-społecznych, w tym „Kosmolnicę”, „Open Culture”, „SKOK W BLOK”, „Hajdpark”, „Das Hause”, „ Lato w teatrze” i „PEST_eczkę”. W 2008 roku stworzył festiwal PESTKA: Polskie Eksploracje Sztuki Teatru – Kultury Awangardowej i pełni funkcję jego dyrektora artystycznego. W 2016 roku był dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze. Od kilku lat angażuje się w pracę z osobami z niepełnosprawnościami intelektualno-fizycznymi i teatrem Edycja Limitowana. Łukasz Duda został uhonorowany Nagrodą Srebrny Kluczyk (w latach 2009, 2011 i 2017, w dwóch kategoriach, w tym za najlepszy spektakl w Jeleniej Górze) oraz Nagrodą „Gazety Wrocławskiej” – Osobowość Roku 2011. W 2022 roku otrzymał Nagrodę Miasta Jelenia Góra. Przedstawienie Debil/ i_stu_las w reżyserii Łukasza Dudy zostało uhonorowane Nagrodą Tukan Off Publiczności oraz Nagrodą Tukan Off podczas 43. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w marcu 2023 roku.  


* Na OFTL w Opolu (październik br.) aktorzy przedstawienia Debil/i_stu_las zostali uhonorowani nagrodą zespołową, Łukasz Duda II nagrodą za reżyserię, a Malina Prześluga nagrodą za tekst.



Artykuł został opublikowany w Teatrze Lalek nr 4 (154) / 2023






Starszy post Strona główna